Majsterkowicz

sufity podwieszaneZastanawiam się czasami czy tylko mój mąż jest tak uparty, czy w innych związkach jest tak samo. Do sprzątania, by mi pomóc, nie garnie się zbyt szczególnie, ale jeśli w grę wchodzi zabawa w majsterkowanie, to jest pierwszy. I nic nie jest w stanie go przekonać, do czynienia kolejnych konstrukcji, instalacji, niezależnie od tego, co by to było. Tym razem wymyślił sufity podwieszane. Generalnie nie miałam nic naprzeciwko takiej instalacji, bo widziałam, jak to wygląda i efekt bardzo mi się podobał. Niestety nie byłam w stanie go przekonać, żeby wziął sobie kogoś do pomocy. Zaparł się, że poradzi sobie sam. Tym sposobem w domu był bałagan, okropny hałas, a tworzenie tej instalacji trwało dłużej nawet od tego, co on na początku zakładał. Nie śmiałam jednak wtrącać się do jego sufitowych podbojów. Miałam jedynie nadzieję, że nie zabraknie pieniędzy na kolejno dokupywane elementy i, że w końcu będę mogła cieszyć się efektem końcowym. Oczywiście z nadzieję, że spełni on moje wszystkie oczekiwania.  Jedynymi osobami, które cieszyły się na zapał taty – były nasze dzieci, które uwielbiają mu pomagać. Bynajmniej ja mogłam zając się swoimi sprawami i obejrzeć dobry serial – kiedy oni razem tworzyli te swoje konstrukcje;)