Na szczęście to tylko nieporozumienie

remontTeraz to chyba wszystko można kupić w Internecie. A od pewnego czasu trochę żałuję, że pokazałam zakupy online mojemu mężowi. Siedzi i przegląda, co jeszcze można kupić. Chciałby mieć chyba wszystko. Ale kupuje nawet materiały budowlane, bo uważa, że nawet z transportem są tańsze. I nie musi po nie sam jechać, wszystko przyjeżdża do domu. Ale ostatnio to nie trochę zdenerwował. Przyjechał kurier z paczką, nie powiem, bo dość sporą, w środku były świetliki do płyt warstwowych. Po co nam one, skoro my nic nie budujemy? No chyba w domu nie będzie mi zmieniał. A jeszcze nie mogłam się do niego dodzwonić. Im dłużej na niego czekałam tym większe nerwy mnie brały. Od progu zaczęłam się wściekać. Ale jak w końcu dałam mu dojść do słowa to mi wyjaśnił, że to nie dla niego. Kolega go poprosił, żeby pomógł mu znaleźć i zamówić najlepsze do jego budynku gospodarczego który stawia na podwórku. W końcu się z tego wszystkiego uśmiałam, ale byłam zła na męża, że nic nie powiedział. Nas po prostu teraz nie stać na jakieś nowe budowy, szczególnie po ostatnim projekcie nowego garażu…